niedziela, 26 stycznia 2014

służba zdrowia

Kiedy wreszcie ktoś odważy się powiedzieć głośno, że jedną z przyczyn finansowej zapaści publicznej służby zdrowia są lekarze? Ich wynagrodzenia w szpitalach osiągnęły kosmiczną wysokość, a szpitale bankrutują – zapewne za otrzymane w szpitalach pieniądze lekarze będą mogli wykupić bankrutów. Ordynatorzy kierują oddziałem szpitalnym i jednocześnie prywatną (własną) kliniką – to jawny konflikt interesów i pole do znanych wszystkim nadużyć. „Na to, że polska służba zdrowia zmaga się z poważnymi problemami, zwraca uwagę także Komisja Europejska. Poświęciła ona temu tematowi opublikowany w grudniu raport. Polscy pacjenci często skarżą się na brak dobrej organizacji w służbie zdrowia i długie kolejki do lekarza. Z raportu Komisji Europejskiej wynika, że aby je ominąć, gotowi są dodatkowo zapłacić. W 2011 roku na łapówki wręczane lekarzom polska rodzina wydała średnio ponad 300 złotych. Na tak zwane „gesty wdzięczności” za wizytę – ponad 140 złotych. Bruksela zauważa, że korupcja w polskiej służbie zdrowia występuje także przy zamówieniach publicznych. Firmy produkujące sprzęt medyczny przekupują osoby odpowiedzialne za przetargi lub oferują szpitalom „darowizny” w zamian za zakup konkretnego wyposażenia. Choć sytuacja powoli się poprawia, bolączką pozostaje wciąż społeczne przyzwolenie na dawanie łapówek. Innym poważnym problemem jest nepotyzm. W raporcie czytamy, że jest on „wyraźnie zauważalny w klinikach uniwersyteckich, gdzie rodzinne klany przekazują sobie wydziały czy instytuty”. Wśród lekarzy istnieje bowiem przekonanie, że medycyna jest rodzinnym biznesem, więc tego typu działania są wręcz wskazane.” Widzimy więc, że najwięcej na problemach publicznej złużby zdrowia zyskują właśnie lekarze. To oni kierują służbą zdrowia, oni tworzą reguły gry w opiece zdrowotnej i oni nie pozwolą, by cokolwiek się zmieniło. Nie będą przecież zabijać kury znoszącej złote jajka pada co prawda to sakramentalne: „sztuczny tłok”, ale niestety Joanna Solska chętniej podąża innymi tropami. Tymczasem przyczyny zapaści są podobne jak w szkolnictwie wyższym na niskim poziomie-wieloetatowość i tworzenie kiepskich, sztucznych bytów !. I tak trwa sobie wzajemne naganianie i mydlenie oczu biedakom. Tylko, że w tej drugiej branży trupy są niestety prawdziwe i jest ich coraz więcej.. Upadek elit tych zawodów i żądza pieniądza to zasadnicze przyczyny marności w obydwu dziedzinach. Dodajemy do tego polityczną nędzę postsolidarnościowych elit i mamy gotowca..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz