niedziela, 30 czerwca 2013

ironia

Sugestie o działaniu całego systemu sądowego, łącznie z Sądem Najwyższym, na polecenie rządu oraz jawna zapowiedź udaremniania egzekucji są bardzo szkodliwe, ponieważ wywierają demoralizujący wpływ na część opinii publicznej. Jestem prawnikiem i w swojej praktyce wielokrotnie spotkałem się ze zjawiskiem polegającym na tym, że strona przegrywająca sprawę tłumaczy sobie ten fakt korupcją, zmową itp. Osoba kreująca się od wielu lat na „państwowca” i promotora idei państwa prawa powinna walczyć z tego rodzaju poglądami, a nie postępować wg zasady „sądy sądami a sprawiedliwość musi być po naszej stronie”. Należy przy tym zauważyć, że pan Rokita został niezwłocznie wsparty przez posła Gowina, byłego ministra sprawiedliwości, który stwierdził, że wyroku zapadłe w sprawie jego kolegi są „pozbawione moralnej prawomocności”, czym po raz kolejny dowiódł, że w istocie literę prawa ma w nosie. Kultura prawna obywateli nie wzrośnie jeżeli ze strony polityków nieustannie będzie płynął sygnał o całkowitym braku poszanowania dla wymiaru sprawiedliwości. Dlatego bardzo ważne jest aby tego typu wypowiedzi spotykały się z niezwłoczną kontrą ze strony mediów, najlepiej popartą stanowiskiem ekspertów. słynny już ‘Raport Rokity’ (dostępny w internecie), który Jan Rokita, chyba traktuje jako prawo i wybitne ukoronowanie drogi życiowej. Jednak jest to, niestety, niekompetentnie sporządzony, formalnie niespełniający wymogów raportu, dokument zbierający razem, wszystkie zgony ludzi zaangażowanych, mniej lub więcej, w działalność opozycyjną w czasach PRL-u i przypisujący te zgony działalności SB. Jest zdumiewające, że prawnik z wykształcenie, nie zdobył się nawet na minimalną analizę krytyczną zebranego materiału i jest zdumiewające, że osoba podejmująca się opracowania takiego dokumentu, wiedzę o specyfice działania służb specjalnych czerpała, chyba tylko z filmów o Bondzie i książek Roberta Ludluma … co widać, a nawet ‘czuć’ i nawet ‘słychać’, jak się czyta ten tzw. raport. Jest też zdumiewające, że coś takiego Sejm, nawet tylko, przyjął do wiadomości … powinien wywalić za drzwi razem z autorem. Ten dokument stał się podstawą i określa działania różnych służb do chwili obecnej. Po prawie 23 latach, gmerania, sprawdzania, szukania, śledztwach, procesach, stan wiedzy jest, mniej więcej taki, jaki miały władze i służby Rzeczpospolitej Ludowej. Nic więcej nie udowodniono. Samo to, świadczy o wartości tzw.raportu Rokity.
Mój osobisty stosunek do „Solidarności’, na początku określiłbym jako obojętny, później przychylny, następnie krytyczny i przychylny… ogólnie, zdystansowanie przychylny. Ks. Józef Tischner, powiedział, chyba jednak napisał;
‘Jeszcze nie widziałem nikogo, kto stracił wiarę, czytając Marksa, za to widziałem wielu, którzy stracili ją przez kontakt z księżmi.’
Pomijając całą ironię tej wypowiedzi zgadzam się co do tego, że rzeczywiście czytając tylko Marksa, nie można stracić wiary, tym bardziej, że Marks na temat religii i Boga niewiele pisał. Aby stać się takim, głęboko religijnym bezbożnikiem jak ja, trzeba przeczytać znacznie więcej i przede wszystkim trzeba chcieć na ten temat myśleć.
Stosując dość swobodną paralelę i trochę przerabiając myśl ks. Józefa Tischnera, powiedziałbym tak; Jan Rokita należy do tych licznych osób, byłej tzw. opozycji demokratycznej, którzy swoją działalnością, stylem i byciem, w znacznej mierze skutecznie spowodowali, że moje przychylne zdystansowanie, zmieniło się w zdeklarowaną niechęć, a z potencjalnego sojusznika, stałem się przeciwnikiem. Mało tego, spowodowali to, że w PRL-u, którego żegnałem bez żalu, dostrzegam i historyczny sens istnienia i racjonalność funkcjonowania, a przede wszystkim to, że przez bezmyślną negację, zaprzepaszczono wiele osiągnięć tamtego okresu i utracono wiele instytucji życia społecznego, które teraz nie tylko należy, ale trzeba koniecznie odtworzyć.
Nie użalam się nad losem Jana Rokity. Trzeba przewidywać skutki swoich decyzji, tym bardziej jak się posiada władzę, albo pieniądze, albo autorytet. Jan Rokita posiadał to wszystko … niech się teraz zastanowi jakie skutki przyniosły jego decyzje ludziom?…ilu znalazło się w znacznie gorszej sytuacji?

Jan wpadł


Człowieka, którego się zna osobiście widzi się w innej perspektywie niż ta publiczna. Mimo to jestem zdumiony dzisiejszym odkrywaniem pętactwa JM Rokity.
Wielu ludzi od pierwszego zapamiętanego występu publicznego (Sejm, wybór prezydenta RP według przejściowych reguł) widziało w Rokicie niedowarzonego, pyszałkowatego niedorostka. Na domiar, wydawał się średnio wykształcony, bo na swe nieszczęście wypowiadając się też o sprawach niezwiązanych z polityką, zdradzał niechcący, że czytanie ze zrozumieniem sprawia mu trudności.
Może jest sprytny, może biegle intryguje politycznie, ale inteligentny? Autor projektu Partii Dulskich? (Nic dziwnego, że pojawiła się przy nim akurat pani Nelly).
Piszę o tym dlatego, że przeraża mnie w życiu publicznym łatwość przypisywania ludziom pozbawionym szerszych horyzontów, klasy, arogantom, klaunom ? i po prostu głupcom ? cech przywódczych oraz nadzwyczajnych. Przecież taki Rokita to niedoszły premier, a bywają w życiu publicznym znacznie gorsze od Rokity egzemplarze.W związku z incydentem z 10 lutego 2009 w samolocie pasażerskim Lufthansy prokurator z prokuratury w Landshut w prowadzonym postępowaniu karnym przedstawił Janowi Rokicie zarzut popełnienia czynów zabronionych w postaci zakłócenia spokoju i stawiania oporu funkcjonariuszom policji. W sierpniu tego samego roku orzeczono wobec niego karę grzywny w wysokości 3 tysięcy euro. Jan Rokita nie wpłacił tej kwoty, wobec czego prokurator w Niemczech uzyskał nakaz jego aresztowania w celu wykonania kary zastępczej.
Fakt , że Rokita jest błaznem jest niezaprzeczalny . Samo używanie imienia Maria ( nie wiem czy przybrane czy z bierzmowania ) miało go ustawiać w kat. starego , wielkiego , katolickiego mieszczaństwa . A to Władek . Władek . Jan Władek !
Podobnie z mieszkaniem po ciotkach które SAM (!) malował , przy współudziale mediów . Myślałem , kurcze , że to z 5 pokoi z wystawą na Sukiennice , a to … jednoizbowa klita . Tak jest i bywa ze styropianowymi „wielkościami” .
Wszystko to g….o , bo i tak będą górą . Już sobie smażą ustawę „pomocową ” w emeryturach . Więc jak ktoś zarobił pałką za rzucanie kamieniami w ZOMO , a stracił pracę za świętego kapitalizmu to kumple mu pomogą . Konsultantami u Prezydenta są Wujec i Lityński . Widziałem w TV gościa ok. 50 lat skarżącego się na … komunę (!) w kontekście długotrwałego braku pracy ( sic !) Ponieważ sam działałem , wiem jacy byli „pracowici inaczej ” liczni opozycjoniści . Paru z nich , po utracie pracy w kapitaliżmie zapiło się na śmierć lub dogorywa . Ale kumple ze styropianu czuwają i za pieniądze podatników pomogą !
Pytanieo to , kto pokrył koszty Gemelli jest chyba durnie retoryczne ! No …MY !
Przyłączam się do tenoru któregoś z postów . Piszemy o bzdetach , a kolejny człowiek podpalił się przed URM . Gość miał pecha . Nie miał „TYLKO ” za co żyć . Co innego gdyby tak Ruscy weszli do Czechosłowacji . To tak . Jak najbardziej . Zasługuje na pomnik i objęcie całej rodziny dożywotnią rentą jak rodzin „katastrofalnych ” . Amen
Nie chcę, broń Boże, porównywać programów, skali szkód ani zła ? chodzi mi tylko o mechanizm grającego na flecie szczurołapa ? ale jak tu się teraz dziwić Niemcom czy Włochom w latach trzydziestych?